Tropy w książce
- Dystopia
- Przybrana rodzina
Motywy
- prequel Igrzysk śmierci
- młody Haymitch
- sabotaż areny
- propaganda i media
- żałoba i trauma
Sięgnij, jeśli
- znasz trylogię i zawsze chciałeś wiedzieć, skąd się wziął Haymitch z butelką w ręku
- lubisz dystopie, w których propaganda i montaż telewizyjny są groźniejsze niż miecz zawodowca
- szukasz young adult, który nie oszczędza czytelnika i siedzi w człowieku długo po ostatniej stronie
Odpuść, jeśli
- nie czytałeś „Igrzysk śmierci” - połowa smaczków i ciężaru tej historii przeleci ci koło nosa
- śmierć dzieci, żałoba i alkohol są dla ciebie za ciężkie nawet bez krwawych opisów
- liczysz na lekką przygodę z romansem w tle, a nie na książkę, po której trzeba chwilę posiedzieć w ciszy
Dlaczego taka ocena
🧠 Dla koneserów
8/10- Arenę się psuje, a nie wygrywa. Haymitch nie chce zostać zwycięzcą, chce zepsuć maszynę. Bateria z ziemniaka, talizmany z tajemnicą i plan, którego nie widać w kamerach, dają igrzyskom zupełnie inny silnik niż w trylogii: tu nie chodzi o to, kto przeżyje, tylko czy da się Kapitolowi zepsuć święto.
- Propaganda pod lupą. Collins otwiera książkę cytatami z Orwella i Hume’a i to nie jest ozdobnik. Inscenizowane łzy rodzin, wycięte wpadki, montaż, który robi z trybutów to, czego akurat potrzebuje Kapitol - po lekturze ogląda się wiadomości trochę inaczej.
- Drugi plan z krwi i kości. Maysilee Donner z językiem ostrym jak brzytwa, liczący szanse Wyatt, dwunastoletni Ampert, Mags, Wiress i dwuznaczny Plutarch. Przy czterdzieściorgu ośmiorgu trybutach to sztuka, żeby ktokolwiek zapadł w pamięć, a tu zapada kilka osób po paru scenach.
- Snow w najlepszej formie. Prezydent dostaje sceny, przy których robi się zimno, a jeden z jego pomysłów to najbardziej upiorny chwyt w całej serii. Nie zdradzę, ale zapamiętacie.
- Wynik znany z góry. Kto czytał „W pierścieniu ognia”, wie, kto wyjdzie z tej areny. Collins gra tym świadomie, ale napięcie oparte na pytaniu, czy bohater przeżyje, po prostu tu nie pracuje.
- Mrugnięcia do fanów. Effie, Everdeenowie, kosogłosy, nawiązania do „Ballady ptaków i węży”. Momentami książka bardziej odhacza kolejne punkty z kanonu, niż ich potrzebuje.
💖 Dla relaksatorów
5/10- Akcja na arenie. Trująca łąka, zmiechy jak z najgorszego snu i spisek, który trzeba dowieźć pod okiem kamer. Druga połowa trzyma tempo, a rozdziały kończą się tak, że od razu zaczyna się następny.
- Haymitch z charakterem. Pyskaty, bezczelny, z ripostą na każdą okazję, a pod spodem czuły brat i zakochany chłopak. Łatwo mu kibicować, nawet jeśli się wie, kim będzie za dwadzieścia kilka lat.
- Lenore Dove. Wątek miłosny jest krótki, ale ma w sobie więcej czułości niż niejeden romans na czterysta stron.
- Ciężar, który nie odpuszcza. Śmierć dzieci, żałoba i okrucieństwo władzy od pierwszego do ostatniego rozdziału. To nie jest książka na poprawę humoru.
- Wolny start i tłok. Zanim zabrzmi gong, jest sporo szkolenia, polityki i nowych imion. Czterdzieścioro ośmioro trybutów to dużo nawet dla kogoś, kto lubi długie listy postaci.
Cztery warstwy książki
Fabuła i rozwój akcji
Pierwsza część, od dożynek przez pociąg po paradę, to jedno z najmocniejszych otwarć w serii, a spisek przeciwko arenie daje igrzyskom nowy cel: nie przetrwać, tylko zepsuć. Collins rozsiewa tropy (ziemniak, talizmany, kwiatowe pagórki) i sumiennie z nich korzysta. Punkty uciekają za przewidywalność, bo wynik tych igrzysk znamy z trylogii, i za środek z długą szkoleniową ekspozycją.
Bohaterowie i relacje
Haymitch to świetny narrator: bezczelny, zabawny i zaskakująco kruchy, a jego przemiana jest napisana bez skrótów. Maysilee to najlepsza postać drugiego planu w całej serii, Wyatt i Ampert dostają mniej miejsca, a i tak zostają w pamięci. Lenore Dove bywa bardziej symbolem niż dziewczyną, ale Plutarch, Mags, Wiress i Snow robią robotę.
Styl pisania i atmosfera
Pierwsza osoba i czas teraźniejszy jak w trylogii, ale głos Haymitcha jest ostrzejszy i bardziej ironiczny niż głos Katniss, a czarny humor dobrze kontrastuje z grozą. Przesadzona jest za to poezja: fragmenty „Kruka” Poego i kolejne piosenki wracają tak często, że pod koniec zamiast budować nastrój zaczynają go rozwadniać.
Rozrywka i wartość
Wciąga, porusza i daje do myślenia o mediach i posłuszeństwie bardziej niż którykolwiek tom trylogii. Przyjemności z lektury jednak nie obiecuję - to raczej ścisk w żołądku niż relaks. Dla fanów Panem obowiązkowa, dla reszty mocna, ale wymagająca.
Krótko o książce, bez spoilerów
Szesnastoletni Haymitch trafia na arenę 50. Głodowych Igrzysk, gdzie trybutów jest dwa razy więcej niż zwykle, i zamiast walczyć o zwycięstwo próbuje zepsuć Kapitolowi całe widowisko. Najdojrzalsza i najbardziej bezlitosna część serii: wiadomo, kim Haymitch będzie później, a Collins pokazuje, ile to kosztowało.
Chcesz poznać fabułę etap po etapie?StreszczenieCytat, który zapadł mi w pamięć
„Nie pozwól, żeby malowali afisze twoją krwią.”Wschód słońca w dniu dożynek, Suzanne Collins
Poruszane motywy
Suzanne Collins zadaje w tej książce pytanie, które Lenore Dove stawia Haymitchowi już na pierwszych stronach: czy dożynki naprawdę są nieuniknione jak wschód słońca, czy wszyscy po prostu przywykli tak myśleć? Prequel nie jest tu wycieczką po przeszłości ulubionej postaci, tylko opowieścią o propagandzie, posłuszeństwie i cenie, jaką płaci się za odmowę grania w cudzym scenariuszu. Afisz malowany krwią trybutów, przed którym ostrzegał ojciec Haymitcha, wraca jak refren, a Haymitch szybko się uczy, że Kapitol potrafi przemontować nawet najodważniejszy gest. Główne elementy historii: Propaganda i montaż - Plutarch, kamery, inscenizowane pożegnania i transmisje, z których znika wszystko, co niewygodne. Sabotaż areny - spisek trybutów i mentorów, którzy chcą zepsuć maszynę do zabijania od środka. Rodzina z wyboru - Louella, Maysilee, Ampert i sojusz nowicjuszy, w którym obce dzieciaki z różnych dystryktów stają się sobie bliskie. Miłość i obietnica - Lenore Dove i jej „Kocham cię całym ogniem”, które trzyma Haymitcha przy życiu. Władza i strach - prezydent Snow, dla którego ludzie są pionkami, a groźba wobec bliskich najskuteczniejszą bronią. Żałoba i zapominanie - początek drogi, na której końcu stoi mentor z butelką, znany z trylogii.
Pytania i odpowiedzi
Czy można czytać „Wschód słońca w dniu dożynek” bez znajomości trylogii?
Da się, bo to osobna historia z zamkniętą fabułą, ale nie polecam. Akcja dzieje się 24 lata przed igrzyskami Katniss, a książka mocno gra tym, co czytelnik już wie o Haymitchu, Effie czy kosogłosach. Najlepiej czytać po trylogii, a jeszcze lepiej także po „Balladzie ptaków i węży”, do której jest sporo nawiązań.
Ile stron liczy książka?
408 stron w wydaniu Must Read (Media Rodzina), choć oczywiście zależy to od konkretnego wydania. Książka ma trzy części (Urodziny, Łobuz i Afisz), 27 rozdziałów i epilog.
Od ilu lat jest ta książka?
Moim zdaniem od 14 lat, czyli o rok wyżej niż trylogia. Scen erotycznych i mocnych przekleństw nie ma, ale przemoc na arenie jest bardziej dosłowna niż w „Igrzyskach śmierci”, a do tego dochodzą egzekucje, tortury, myśli samobójcze, żałoba i alkohol. Młodszym czytelnikom warto towarzyszyć w lekturze.
Dla kogo przeznaczona jest ta książka?
Dla fanów Panem, którzy chcą poznać przeszłość Haymitcha, i dla koneserów, którzy lubią dystopie o mediach i władzy - to najdojrzalsza część serii. Relaksator ma tu świetną akcję na arenie i bohatera, któremu łatwo kibicować, ale musi się nastawić na ciężki, przygnębiający klimat.
Co czytać dalej
W pierścieniu ognia
Suzanne Collins
Tom, w którym Katniss ogląda nagranie z igrzysk Haymitcha i zaczyna rozumieć, czego nauczyła go arena.
★ 7/10🧠 8💖 6🌶️ 213+
Czytaj recenzję
Kosogłos
Suzanne Collins
Ten sam cykl.
★ 8/10🧠 7💖 4🌶️ 214+
Czytaj recenzję
Ballada ptaków i węży
Suzanne Collins
Ten sam cykl.
★ 7/10🧠 8💖 5🌶️ 214+
Czytaj recenzję