Przejdź do treści
Moja książka
Okładka: Love, Theoretically, Ali Hazelwood

Recenzja

Love, Theoretically - recenzja, od ilu lat i dla kogo

Ali Hazelwood

Ten od Liceum

★ 5/10
Ocena ogólna - co to znaczy?

Jedna, łączna ocena książki. Biorę pod uwagę wszystko, co opisuję w tej recenzji: styl, bohaterów, fabułę i emocje. To nie średnia z ocen dla koneserów i relaksatorów. To moja ocena z tego momentu życia. Ta sama książka za rok albo za pięć lat może trafić do ciebie mocniej albo słabiej - i to normalne. Jak oceniam

🧠 Koneser - co to znaczy?

Dla wymagających: liczy się nietuzinkowa fabuła, zwroty akcji i dobrze napisani bohaterowie. Jak oceniam

3/10
💖 Relaksator - co to znaczy?

Dla tych, którzy chcą się po prostu wciągnąć. Sztampa i płascy bohaterowie nie przeszkadzają. Jak oceniam

8/10
🌶️ Pikanteria - co to znaczy?

Jak dosłowne są sceny intymne: 0-2 najwyżej pocałunki, 3-5 zasygnalizowane, 6-10 opisane wprost. To opis, nie ocena. Jak oceniam

8/10
Wiek - co to znaczy?

Mój próg, nie oznaczenie wydawcy. Liczą się sceny intymne, ale też przemoc, używki i ciężar tematu. Jak oceniam

18+

A Ty? Znasz tę książkę?

Oceny czytelników

Twoja ocena może być zupełnie inna niż moja. Dużo zależy od tego, kiedy po nią sięgasz.

Twoja ocena w skali 1-10

Bez logowania. Jeden głos z jednej przeglądarki - możesz go potem zmienić.

Tropy w książce

Motywy

  • romans new adult
  • fizyka i świat akademicki
  • toksyczny mentor
  • sceny 18+

Sięgnij, jeśli

  • podobało Ci się „The Love Hypothesis” i chcesz jeszcze raz tego samego, tym razem z fizyką zamiast biologii
  • lubisz pary, które przez pół książki skaczą sobie do gardeł, a przez drugą połowę uczą się sobie ufać
  • bawią Cię żarty z życia na uczelni: umowy kontraktowe, komisje rekrutacyjne i maile od studentów

Odpuść, jeśli

  • szukasz książki dla nastolatka - sceny seksu są tu długie i bardzo dosłowne
  • masz dość wielkich, mrukliwych bohaterów, którzy zawsze wiedzą lepiej, czego potrzebuje bohaterka
  • oczekujesz kryzysu, którego nie da się rozwiązać jednym listem otwartym i wyznaniem na korytarzu

Dlaczego taka ocena

🧠 Dla koneserów

3/10
  • Akademia od zaplecza. Hazelwood wie, o czym pisze: przewlekła choroba bez ubezpieczenia, trzy kontrakty naraz, komisja, w której dwóch panów przy pisuarach ocenia kandydatkę po urodzie, i mentor trzymający karierę podopiecznej na smyczy. Ten wątek jest napisany poważnie i to najlepsza część książki.
  • Kopiuj, wklej, zmień wydział. Bohaterka w nauce, wielki i mrukliwy naukowiec, udawany związek, uczelniana intryga, publiczny gest na finał. Gdyby zamienić fizykę na biologię, a Jacka na Adama, połowy scen bym nie rozróżnił. Autorka chyba też nie, bo wpuściła Adama na imprezę.
  • Jack, aplikacja do spełniania marzeń. Zna dawkowanie insuliny, ulubiony film Elsie, jej przekąski i lęki, czyta ją jak otwarty plik i ani razu się nie myli. Nie ma w nim żadnej rysy, która nie byłaby od razu wytłumaczona smutnym dzieciństwem.
  • Złoczyńca z kreskówki. Temat toksycznego mentora jest poważny, ale Laurendeau ma subtelność syreny alarmowej: przekręca imię Elsie, ukrywa przed nią oferty pracy i na koniec wygłasza monolog o niemądrych, upartych dziewczynach. Rozliczenie załatwia za autorkę nowy dziekan, gdzieś poza kadrem.
  • Fabuła na przypadkach. Syn szefowej wydziału okazuje się byłym klientem Elsie, pielęgniarka dzwoni akurat do obojga, a nieprzychylni członkowie komisji sami się wycofują. Ta historia nie płynie, tylko jest popychana.
  • Kryzys z regulaminu. Tajemnica wychodzi na jaw, ona każe mu wyjść, tydzień ciszy, list otwarty w czasopiśmie, wyznanie przy całym wydziale. Wszystkie punkty odhaczone w kolejności, w jakiej spodziewałem się ich po pierwszych pięćdziesięciu stronach.

💖 Dla relaksatorów

8/10
  • Humor. Maile od studentów (szynszyla z alergią na gluten, esej o Lady Makbet jako czwartej wiedźmie), suchary Wołkowa i Greg na haju po wizycie u dentysty. Kilka razy śmiałem się na głos.
  • Chemia i przepychanki. Elsie i Jack najpierw wymieniają złośliwości przy stole komisji, potem uczą się rozmawiać wprost. Kto lubi przejście od wrogów do kochanków, ma tu ten trop w wersji z tablicą i kredą.
  • Drugi plan. Cece z jeżem Benią, babcia Millicent z jej ciętym językiem, George i Greg tworzą najgłośniejszą i najsympatyczniejszą część książki. Scena z kostkami cheddara to małe arcydzieło.
  • Puszczone oko. Adam i Olive wpadają na imprezę na kilka stron, a Elsie myśli sobie: „Co Olive może wiedzieć o udawanym randkowaniu? Nic.” Kto czytał „The Love Hypothesis”, wie, że to najlepszy żart w tej książce.
  • Sypialnia zamiast fabuły. Od mniej więcej dwóch trzecich sceny erotyczne zajmują po kilkanaście stron, a intryga z MIT grzecznie czeka pod drzwiami. Kto przyszedł po komedię romantyczną z fizyką, dostaje romans erotyczny z fizyką w tle.

Cztery warstwy książki

Fabuła i rozwój akcji

4

Start jest świetny: udawana dziewczyna z aplikacji idzie na rozmowę o pracę, a w komisji siedzi brat jej klienta. Potem fabuła jedzie po torach, które Hazelwood położyła już w „The Love Hypothesis”: zbiegi okoliczności, podsłuchana rozmowa, wielka tajemnica, tydzień fochów i publiczny gest. Wątek mentora ma ciężar, tylko autorka rozwiązuje go cudzymi rękami.

Bohaterowie i relacje

5

Elsie, która dla każdego gra inną wersję siebie, to najciekawszy pomysł w książce, a jej nauka mówienia, czego chce, ma swoje konsekwencje: dla przyjaźni, rodziny i kariery. Jack to ideał z katalogu, zakochany od pierwszej partii go i nieomylny jak GPS. Cece, Greg i Millicent są napisani lepiej niż połowa wydziału fizyki MIT.

Styl pisania i atmosfera

5

Narracja w pierwszej osobie i czasie teraźniejszym, sporo celnych puent o życiu na kontrakcie i mailach od studentów. Tylko ile razy można porównać faceta do lodówki, szafy i wieżowca? Hazelwood sprawdza to empirycznie i wychodzi jej, że bez końca. Sceny erotyczne są czułe, ale przegadane: zasady, zgoda, kolejne zasady, momentami jak protokół z negocjacji zbiorowych.

Rozrywka i wartość

6

Bawi, ma ciepło i poważny temat pod spodem, bo cukrzyca bez ubezpieczenia i kariera trzymana na smyczy przez mentora nie są tu dekoracją. To jednak ten sam przepis co poprzednio, podgrzany i podany z ostrzejszą przyprawą. Kto lubił „The Love Hypothesis”, wyjdzie najedzony, kto liczył na nowe danie, dostanie znajomy talerz.

Krótko o książce, bez spoilerów

Fizyczka teoretyczna dorabia jako udawana dziewczyna do wynajęcia, a na rozmowie o pracę na MIT trafia na brata swojego klienta, który jest przy okazji wrogiem numer jeden jej dziedziny. To „The Love Hypothesis” po zmianie fartucha z biologicznego na fizyczny, tylko z ostrzejszymi żartami o akademickiej biedzie i dłuższymi scenami w sypialni.

Chcesz poznać fabułę etap po etapie?Streszczenie

Cytat, który zapadł mi w pamięć

„Nie wszyscy chcą, byś udawała kogoś, kim nie jesteś, Elsie.”Love, Theoretically, Ali Hazelwood

Poruszane motywy

Ali Hazelwood znowu zabiera czytelnika na uczelnię i znowu robi z niej pole minowe dla kobiet w nauce. Tym razem chodzi o fizykę i spór teoretyków z eksperymentalistami, a pod romansem leży całkiem poważna historia dziewczyny, która tak długo była dla wszystkich wygodna, że przestała wiedzieć, czego sama chce. Problem w tym, że cała ta powaga mieszka w fabule złożonej z klocków, które autorka ułożyła już raz w „The Love Hypothesis”, a teraz tylko przemalowała je na inny kolor. Główne elementy historii: Udawany związek - Elsie zarabia jako dziewczyna do wynajęcia w aplikacji Faux, a jej ulubiony klient Greg ukrywa przed rodziną, że związki go nie interesują. Rywalizacja akademicka - posada na MIT, komisja pełna uprzedzeń i wojna teoretyków z eksperymentalistami, której symbolem jest artykuł-mistyfikacja Jacka. Toksyczny mentor - Laurendeau kontroluje karierę Elsie, przekręca jej imię i decyduje za nią, a ona długo bierze to za troskę. Maski i szczerość - Elsie gra dla każdego inną wersję siebie i uczy się mówić, czego chce, także w łóżku. Choroba i życie na kontrakcie - cukrzyca typu 1, pompa insulinowa i brak ubezpieczenia jako codzienny strach. Rodzina - matka i bracia, którzy traktują Elsie jak pogotowie, oraz Jack wychowany przez macochę, która nigdy go nie pokochała. Przyjaźń - Cece i jej jeż Benia, czyli przyjaźń, która przetrwa nawet wyznanie, że Elsie nie znosi ambitnego kina.

Pytania i odpowiedzi

Czy trzeba znać „The Love Hypothesis”, żeby czytać „Love, Theoretically”?

Nie. To osobna historia z nowymi bohaterami, a polskie wydanie nie jest oznaczone jako tom serii. Adam i Olive z „The Love Hypothesis” pojawiają się gościnnie na jednej imprezie, na kilka stron, a autorka dedykuje ten fragment czytelnikom już na pierwszych stronach. Bez znajomości tamtej książki nic nie stracisz, ze znajomością wyłapiesz kilka mrugnięć oka.

Ile stron ma „Love, Theoretically”?

448 stron w wydaniu Muzy z 2024 roku, choć oczywiście zależy to od konkretnego wydania.

Od ilu lat jest ta książka?

Moim zdaniem od 18 lat. Jest tu kilka długich, bardzo dosłownych scen seksu, mnóstwo wulgaryzmów i bohaterowie po dwudziestce i trzydziestce. Szyld You&YA może mylić, ale to new adult dla dorosłych, a nie młodzieżówka.

Dla kogo przeznaczona jest ta książka?

Dla relaksatorów, którym spodobało się „The Love Hypothesis” i którzy chcą jeszcze raz tego samego w innym laboratorium. Kto szuka czegoś więcej, ucieszy się z realiów akademickich i wątku mentora, ale fabuła nie zrobi niczego, czego nie przewidziałby po kilku rozdziałach.

Co czytać dalej