Przejdź do treści
Moja książka
Okładka: Bezsilna, Lauren Roberts

Recenzja

Bezsilna - recenzja, od ilu lat i dla kogo

Lauren Roberts

Ten od Liceum

★ 5/10
Ocena ogólna - co to znaczy?

Jedna, łączna ocena książki. Biorę pod uwagę wszystko, co opisuję w tej recenzji: styl, bohaterów, fabułę i emocje. To nie średnia z ocen dla koneserów i relaksatorów. To moja ocena z tego momentu życia. Ta sama książka za rok albo za pięć lat może trafić do ciebie mocniej albo słabiej - i to normalne. Jak oceniam

🧠 Koneser - co to znaczy?

Dla wymagających: liczy się nietuzinkowa fabuła, zwroty akcji i dobrze napisani bohaterowie. Jak oceniam

3/10
💖 Relaksator - co to znaczy?

Dla tych, którzy chcą się po prostu wciągnąć. Sztampa i płascy bohaterowie nie przeszkadzają. Jak oceniam

8/10
🌶️ Pikanteria - co to znaczy?

Jak dosłowne są sceny intymne: 0-2 najwyżej pocałunki, 3-5 zasygnalizowane, 6-10 opisane wprost. To opis, nie ocena. Jak oceniam

2/10
Wiek - co to znaczy?

Mój próg, nie oznaczenie wydawcy. Liczą się sceny intymne, ale też przemoc, używki i ciężar tematu. Jak oceniam

15+

A Ty? Znasz tę książkę?

Oceny czytelników

Twoja ocena może być zupełnie inna niż moja. Dużo zależy od tego, kiedy po nią sięgasz.

Twoja ocena w skali 1-10

Bez logowania. Jeden głos z jednej przeglądarki - możesz go potem zmienić.

Tropy w książce

Motywy

  • turniej na śmierć
  • bohaterka bez mocy
  • książę i złodziejka
  • dwie perspektywy
  • cliffhanger

Sięgnij, jeśli

  • lubisz enemies to lovers, w którym on mówi do niej „skarbie”, a ona odpowiada sztyletem przy jego gardle
  • chcesz turnieju na śmierć w klimacie „Igrzysk śmierci”, tylko z większą liczbą balów niż walk
  • lubisz, gdy ostatnie sto stron wywraca wszystko do góry nogami i zostawia cię z cliffhangerem

Odpuść, jeśli

  • męczą cię dołeczki, uśmieszki i przekomarzanie się co drugą stronę
  • szukasz przemyślanego świata i turnieju, w którym Próby są czymś więcej niż przerwą między tańcami
  • nie lubisz powtórek, w których ta sama scena wraca z drugiej perspektywy z tymi samymi dialogami

Dlaczego taka ocena

🧠 Dla koneserów

3/10
  • Fabuła z gotowych klocków. Ludzie bez mocy prześladowani przez obdarzonych, turniej na śmierć z wywiadami i głosowaniem widowni, suknia na bal w kolorze, który ma przypomnieć tłumowi przydomek bohaterki. Znam to z „Igrzysk śmierci”, „Czerwonej Królowej” i całej półki podobnych, tylko tam turniej był turniejem, a tu robi za przerywnik między balami.
  • Próby na doczepkę. Są trzy, a pierwsza to tydzień w lesie, w którym przez kilka dni „było niewiarygodnie nudno”. To nie moja złośliwość, tylko słowa Kaia. Większość napięcia dzieje się w kuchni, na parkiecie i pod wierzbą, a nie na arenie.
  • Bohaterowie z jedną cechą. Blair jest wredna, bo ktoś musi, Ace jest podły, bo ktoś musi, a reszta uczestników ma moc zamiast osobowości. Nawet Kai, który ma najciekawszą przeszłość w książce, przez większość stron sprowadza się do dołeczków i rąk w kieszeniach.
  • Styl na trzy przymiotniki. Wyliczanki i aliteracje lecą seriami: „Bezlitosny, brutalny, bolesny taniec”, dziewczyna „zjawiskowa, zadziorna, zapierała dech w piersiach”. Dochodzi do tego „Zaraza” jako przekleństwo co kilka akapitów i polecenia do Prób pisane rymem w stylu „Oby nie spotkała Cię zguba”. Po kilkuset stronach miałem ochotę sam się zgubić.
  • Sherlock bez mocy. Bohaterka, która udaje moc wyłącznie dzięki spostrzegawczości, to fajny pomysł - jej pokazy czytania z ludzi to małe dedukcje w stylu Sherlocka. Ostatnie rozdziały mają też zwroty, które bolą. Część z nich podano jednak w najstarszy sposób świata: ktoś po prostu wszystko głośno wyjaśnia.

💖 Dla relaksatorów

8/10
  • Chemia i przekomarzanie. Paedyn i Kai docinają sobie od pierwszej sceny, w której ona go okrada, a on łapie ją w talii. Sztylet przy gardle jako forma flirtu, nocne lekcje walca, taniec przy ognisku i bitwa na kciuki pod wierzbą - fani enemies to lovers dostaną dokładnie to, po co przyszli.
  • Tempo. Krótkie rozdziały na zmianę z dwóch perspektyw, a prawie każdy kończy się haczykiem. Ponad sześćset stron, a czyta się zaskakująco szybko.
  • Drugi plan, który bawi. Jax, piętnastolatek bliski omdlenia na widok krwi, kuzynka Andy, która opowiada widowni żenujące historie z dzieciństwa książąt, i Lenny, Imperialista „od gadania”. To oni dają książce oddech, gdy główna para po raz kolejny wpatruje się sobie w oczy.
  • Finał. Ostatnie sto stron to lawina zdarzeń i decyzji, po której drugi tom kupuje się praktycznie odruchowo.
  • Dołeczki na każdej stronie. Nawet relaksatora może zmęczyć, że Kai po raz kolejny wkłada ręce do kieszeni, a Paedyn po raz kolejny obraca obrączkę na kciuku. Po jakimś czasie zacząłem to liczyć, tak jak on liczy jej piegi. Wyszło więcej niż dwadzieścia osiem.

Cztery warstwy książki

Fabuła i rozwój akcji

4

Start ma świetny silnik: złodziejka bez mocy przypadkiem ratuje księcia-kata i w nagrodę trafia do turnieju, w którym każdy może ją zdemaskować. Potem silnik długo pracuje na luzie - między trzema Próbami mamy trzy bale, kolacje, wywiady, lekcje tańca i mnóstwo rozmów w kuchni. Ostatnie rozdziały przyspieszają i mają zwroty z prawdziwego zdarzenia, tylko trzeba się do nich przedrzeć przez kilkaset stron wzdychania.

Bohaterowie i relacje

5

Paedyn jest konkretna, pyskata i naprawdę umie się bić, a jej żałoba po ojcu i lęk przed ciasnotą są potraktowane poważnie. Kai ma najmocniejsze fragmenty w książce: chłopak, którego ojciec metodycznie wychował na kata, a on wciąż próbuje nie zabijać dzieci. Reszta obsady wypada blado - rywale to kostiumy z jedną cechą, a Kitt długo jest po prostu miłym bratem do kompletu.

Styl pisania i atmosfera

3

Lauren Roberts pisze na wysokich obrotach i nie zna umiaru: trzy przymiotniki tam, gdzie wystarczy jeden, oczy porównywane w jednym zdaniu do burzowych chmur, dymu z kominów i srebrnych monet, uśmieszek i dołeczek bez przerwy. Część scen dostajemy dwa razy, z obu perspektyw, z identycznymi dialogami. Bawią za to momenty, gdy bohaterowie kpią sami z siebie, i poranek, w którym Paedyn broni się butem.

Rozrywka i wartość

8

Rozrywka bez zarzutu: wciąga, bawi i przez sześćset stron trzyma romans na granicy wybuchu. Erotyki tu nie ma, za to iskrzy przy każdym dotyku, a finał zostawia z otwartymi ustami i ochotą na drugi tom. Odejmuję za rozwleczony środek.

Krótko o książce, bez spoilerów

Złodziejka bez mocy udaje Medium w królestwie, które takich jak ona zabija, aż przypadkiem ratuje księcia-kata i ląduje w turnieju na śmierć. „Igrzyska śmierci” spotykają tu romans z dołeczkami i łatwo zgadnąć, kto wygrywa tę rywalizację.

Chcesz poznać fabułę etap po etapie?Streszczenie

Cytat, który zapadł mi w pamięć

„Być może nie trzeba mieć mocy, by być potężnym.”Bezsilna, Lauren Roberts

Poruszane motywy

Lauren Roberts opowiada o bezsilności w świecie, który dzieli ludzi według tego, co dostali od losu. Paedyn nie ma mocy, więc musi codziennie odgrywać kogoś, kim nie jest, a Kai ma ich aż za dużo i właśnie dlatego od dziecka robi za narzędzie w rękach ojca. Oboje noszą maski i oboje są bardziej uwięzieni, niż chcieliby przyznać. Te tematy są tu mocne, szczególnie gdy autorka pisze o prześladowaniu Zwyczajnych i o dzieciństwie Kaia - tylko co chwilę przykrywa je kolejną sceną z dołeczkami. Główne elementy historii: Udawanie i maski - Paedyn od piątego roku życia gra Medium, a Kai zakłada twarz księcia, Egzekutora albo czarusia, zależnie od widowni. Prześladowanie Zwyczajnych - Czystka, wygnania na pustynię i opowieść o chorobie, w którą Elitarni wierzą, bo tak jest wygodniej. Turniej Czystki - śmiertelne Próby, wywiady, bale i głosowanie widowni, czyli rozrywka zbudowana na pamiątce po tragedii. Ojcowie i synowie - ojciec, który uczył Paedyn przetrwać, i król, który z jednego syna robi następcę, a z drugiego kata. Przyjaźń - Paedyn i Adena, dwie dziewczyny z ulicy, które mają tylko siebie, oraz Jax przygarnięty przez książąt. Rebelia - Zwyczajni i Zgubni, którzy coraz głośniej upominają się o prawo do życia w królestwie. Romans - enemies to lovers między złodziejką a człowiekiem, który zawodowo wykonuje wyroki na takich jak ona.

Pytania i odpowiedzi

Czy „Bezsilna” to pierwszy tom serii?

Tak, to pierwszy tom trylogii Lauren Roberts, a kontynuacja nosi tytuł „Beztroska”. Od tej książki trzeba zacząć. Historia nie zamyka się w jednym tomie, a ostatnie strony kończą się tak, że po drugą część sięga się od razu.

Ile stron ma „Bezsilna”?

608 stron w wydaniu Uroborosa z 2024 roku, choć oczywiście zależy to od konkretnego wydania.

Od ilu lat jest ta książka?

Raczej od 15 lat. Erotyki praktycznie nie ma - jest dużo napięcia i flirtu, ale do łóżka trafia się tu najwyżej po to, żeby się wyspać. Za to przemoc jest konkretna: tortury, śmierć uczestników turnieju, rany opisane bez znieczulenia, okrutny trening, któremu król poddawał syna, przekleństwa i prześladowanie ludzi bez mocy, które w tym świecie jest polityką państwa.

Dla kogo jest ta książka?

Głównie dla relaksatorów lubiących romantasy w stylu „Czwartego skrzydła”, tylko bez scen 18+, i dla fanów „Igrzysk śmierci”, którym nie przeszkadza, że turniej jest tu głównie scenografią dla romansu. Koneserowi przypadną do gustu pomysł na bohaterkę bez mocy i kilka mocnych zwrotów pod koniec, ale po drodze musi przebrnąć przez sporo dołeczków.

Co czytać dalej